Orly nie
przestaje zaskakiwać. Myślałam, że po wiosennej kolekcji nic mnie już tak nie
zachwyci jak KEY LIME TWIST, ale bardzo się myliłam. Przedstawię Wam dwa kolory
- BE DARING I ON THE EDGE - z kolekcji ADRENALINE RUSH za jednym razem, bo choć
różnią się kolorem, to mają ze sobą wiele wspólnego.
ORLY "BE DARING"
Ewidentnie jest to fiolet,
niesamowicie ciężki do uchwycenia na zdjęciach ;) Wykończenie lekko satynowe,
które ma swój urok, ale chyba przywykłam do pełnego połysku. Na zdjęciach dwie,
cienkie warstwy. Przy malowaniu nie napotkałam żadnych przykrych niespodzianek,
takich jak smużenie i tym podobne historie.
ORLY "ON THE EDGE"
Granat z
domieszką fioletu. Kolor w pierwszej chwili skojarzył mi się z atramentem, nie
sądzicie, że jest w tym trochę prawdy? Wykończenie również lekko satynowe. Nie
sprawia problemów przy malowaniu. Przy wprawionej ręce może wystarczyć jedna
warstwa, lecz na zdjęciach widnieją dwie.
W obu przypadkach mamy styczność z ekspresowym schnięciem, a ponadto lakiery te mają świetną pigmentację – stemplomaniaczki, wiecie, co to oznacza? Tak, tak, nadają się do stemplowania – szczególnie ON THE EDGE. Pamiętacie, jak pisałam o PLUM SUGAR? Wspomniałam wówczas, że lakier przebarwił mi płytkę paznokcia. Fakt, pisałam to w kontekście nakładania lakieru bez bazy, ale z bazą też potrafi dać o sobie znać, a tu? Nałożone bez bazy nie zostawiły u mnie śladu, tak więc duży plus. Te i pozostałe lakiery z kolekcji są dostępne na stronie orlybeauty.pl w cenie 39 zł za 18ml.
A to cała kolekcja:
fot. screen ze strony orlybeauty.pl
To jak dziewczyny, macie swoich faworytów z tek kolekcji? Któryś zawrócił Wam w głowie tak jak Key Lime Twist? Dajcie znać co myślicie o letniej kolekcji.
* Produkty otrzymane w ramach współpracy z marką Orlybeauty