BLING,
BLING! I tylko nie mówcie mi, że nie czujecie klimatu świąt patrząc na ten
lakier. Czy warto zatracić się w tych migoczących drobinkach?
Tak! Tak! I jeszcze raz – tak. Wiecie z czym kojarzy mi się BLING? Z brokatowym papierem do pakowania prezentów. Wiem, że do gwiazdki jeszcze sporo czasu, ale on upływa nieubłaganie, a taki lakier z pewnością przyciągnie każdy wzrok i warto poznać go zawczasu. Chciałam pokazać Wam go solo, jednak aby pokryć w całości płytkę, musiałabym nałożyć jakieś nieziemskie ilości warstw – przy trzeciej skapitulowałam i zmyłam. Za bazę posłużył dobrze Wam znany MIDNIGHT SHOW.
Czas opowiedzieć nieco o tej migoczącej zawartości. Bling, to holograficzny glitter w przezroczystej bazie, która po wyschnięciu traci sporo połysku. Żeby wydobyć pełny urok z tego nawierzchniowego lakieru, trzeba użyć top coatu (dalej tylko jedno zdjęcie z topem, reszta bez). Wystarczy jedna warstwa żeby uzyskać ciekawy efekt, a każda kolejna tylko go wzmocni. Pod koniec zamieściłam zdjęcia Bling na różnych kolorach. Same oceńcie, która wersja skradła Wasze serce.
Lakier dostępny na stronie orlybeauty.pl w cenie 39,00 zł za 18 ml.
Na jakiej bazie, BLING podoba Wam się najbardziej?







