Prawda jest bolesna - stemplowanie uzależnia. Na pierwszy rzut oka wygląda to bardzo skomplikowanie, ale uwierzcie mi na słowo - przy odpowiednich narzędziach (dobrych jakościowo płytkach, lakierach i stemplu) można robić cuda na paznokciach. Po długim czasie zniechęcenia do stemplowania, postanowiłam znów spróbować i teraz będę zasypywać Was zdobieniami tego typu ;) Zapraszam na resztę zdjęć.
Bazowy lakier to KOBO - 50 NIGHT AND THE CITY. Na wskazującym i środkowym paznokciu zrobiłam naklejki ze stempli - i jak możecie zauważyć - wzór na jednym mi się nieco zdeformował... ale kto by się tym przejmował ;) Wzór odbiłam czarnym lakierem do stemplowania z essence. Wypełniłam go Golden Rose 41 z serii Paris oraz KOBO - 53 ROCKY COASTLINE (średnio mi tu pasował, dlatego widać go tylko na jednym paznokciu). Mogłam zmyć, ale nie uśmiechało mi się do tego, ponieważ paznokcie zazwyczaj maluję po 20-stej, gdy przychodzi największa wena i werwa do działania.
Poniżej użyta płytka. Nie wiem czy dobrze widzicie wzory, ale ten z dzisiejszego zdobienia znajduje się na górze po lewej stronie.
Co myślicie o całości? Kusi Was stemplowanie czy już dałyście się wciągnąć w ten szał? :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz